Archiwum

after

Wieść niesie, że Dywany Nielatające wciąż istnieją we Wszechświecie.  Nieświadome, że nie potrzebują skrzydeł by unieść się w górę. Część z nich zza szyby przygląda się ptakom. Inne chowają się w cieniu równie nieświadomych prawdziwego przeznaczenia Witraży. Leżą w kącie teoretyzując  czym może być Światło.

Początek jesieni to czas, w którym nasilają mi się tendencje ucieczkowe.  Pokusa, żeby rzucić wszystko. Zmienić wszystko. Zniknąć i schować się jak najdalej, zająć rzeczami kompletnie innymi niż teraz, które z perspektywy odległości, miejsca i czasu wydają się nader pożądane. Bo odmienne od tego co jest.  Zmęczenie. ..

Nadmiarem emocji.  Też.

Gdybyż choć przez chwilę „niebieskie płótno  budowlanego brezentu zastępujące błękit nieba” wydało się wystarczająco bezpiecznym miejscem na Świecie, żeby. 

– Ech….  Westchnęła czytając kolejny raz wpis Zenzy ….

Kolory. Kieliszek Merlota obok. Krwistoczerwony. Jak Życie.

Szukam analogii próbując wpisać się gdzieś pomiedzy Czas Zadumy i dynie pojawiające sie na profilach na facebooku, wyszczerzone w nawpółszyderczym – nawpół ironicznym uśmiechu – z większym dystansem do świata niż świat do tego co reprezentują. Wspomnienia. Tęsknota. Za tymi, których cienie coraz rzadziej widuję kątem oka, chodząc ulicami miast.